Felieton

dodane przez: Łukasz

Data dodania: 10.05.2017

Nie oszukujmy się, bez kobiet życie byłoby nudne. Z kolei życie non stop w ich towarzystwie może być męczące. Jak z wszystkim – potrzebny jest balans. Czasami za kimś trzeba się po prostu stęsknić, aby w pełni móc się nim/nią cieszyć. Ze mną nie jest inaczej. Czasami muszę uciec, tak oficjalnie, żeby w pełni sił wrócić. W pojedynkę to nie fun, ale z kumplami to co innego. Opowiem Wam o mancation.

Z Martą znamy się ponad 12 lat. Oj, potrzebowaliśmy czasu na dotarcie się. Czasami naprawdę iskrzyło, ale z biegiem lat zrozumieliśmy siebie i teraz już moja propozycja męskiego wyjazdu nie spotyka się z odwiecznym „Dlaczego?” i „Po co?”.

 

Kocham moją rodzinę. Lubię swoją pracę. Czasami jednak muszę spuścić parę z gwizdka i się najzwyczajniej odchamić. I nie mam tutaj na myśli wyjazdu w stylu "szampan-dziwki-strzelanina". Te czasy mam już za sobą. Wiem co to Kac Vegas w najlepszym wydaniu, chociaż bez tygrysa w łazience, więc nie wiem czy się liczy. Teraz szukam czegoś innego. Teraz stawiam na mancation.

 

Mancation – nie mylić z dzikim piciem i dupami

 

Wyjazd typowo męski. Żadna kobieta, w żadnej postaci, pod żadnym pretekstem, ani nawet na chwilę się w to przedsięwzięcie nie miesza. Mancation to zbitka słów ‘man’ i ‘vacation’, czyli typowy męski wyjazd. Testosteron 100%. Ani więcej, ani mniej. Nic dodać, nic ująć.

W skrócie mówiąc – grupa facetów jedzie na kilka dni po to, aby spędzić czas w swoim gronie, pobrudzić się, spocić, zmęczyć, napić dobrego alkoholu, pogadać o życiu, skoncentrować się na sobie, a nie na żonie i dzieciach, nie na pracy…

Istotą takiego wyjazdu jest zrobienie czegoś więcej niż zalanie pały. Nie należy go też mylić z tradycyjnym wieczorem kawalerskim, czy polowaniem na nowe partnerki. Jedziemy po to, aby poświęcić się jakiejś czynności, która sprawia frajdę i na którą zazwyczaj na co dzień nie ma w ogóle czasu czyli np. rafting, kilka dnia na łódce, łowienie ryb, polowanie, kite, wspinaczka, nurkowanie czy rower MTB.

Rafting Cycling

Dla tych bardziej uwrażliwionych jest też opcja warsztatów kulinarnych, jogi czy medytacji. Nie mi oceniać, co jest fajne, a co nie. Każdy robi to, na co ma ochotę.

Fishing

Chodzi przede wszystkim o przebywanie wśród kumpli i obranie całkowicie męskiej optyki na świat; o pogłębienie prawdziwej, męskiej przyjaźni i odpoczynku od coraz bardziej wyempancypowanych kobiet. Chodzi też o ten łyk adrenaliny, aby sprawdzić siebie w nowych sytuacjach. I to wszystko bez 'marudzenia' oraz gadki o telewizji śniadaniowej, prostownicach i semilac’ach.

Jak zorganizować udany wyjazd?

 

1. Zebrać grupę uczestników, ale nie jakąś grupę, tylko zgraną ekipę. Najlepiej chłopaków, którzy się znają i lubią (lub co najmniej tolerują). Zapraszacie jakiegoś ‘nowego’? Upewnijcie się, że wpasuje się w towarzystwo i mentalnie zgra się z resztą chłopaków. Tutaj nie obowiązuje zasada, że im większa ekipa, tym lepiej. Im więcej osób, tym trudniej będzie o konsensus, więc rozważnie wysyłajcie zaproszenia. 

Ważne: pamiętajcie ŻADNYCH kobiet, żon, sióstr, córek, matek i sąsiadek… Nawet jak mówią, że nie będą przeszkadzać to i tak będą. Wiem to ja i wiecie to Wy! Pytanie czy one to wiedzą…

2. Zdefiniować atrakcję, czyli co będziecie robić. Na sportowo? Wyczynowo czy rekreacyjnie? Woda czy góry? A może rower? A może paintball? A może degustacja whiskey? Off- road? Quady? A może poker i cygara?... Wyjazd na wyścig formuły 1 albo mecz jakiegoś footbolowego giganta na rodzimym stadionie? Wybierzcie jedną aktywność, ale taką, która będzie odpowiadać wszystkim, bez wyjątku. Jeden niezadowolony uczestnik może sabotażować cały wypad.

Paintball

3. Wybrać miejsce. W dużej mierze sprawa może się samoistnie rozwiązać w zależności od planu wyjazdu i wybranej czynności z punktu numer 2.

 

4. Określić budżet. Znacie siebie i swoje możliwości finansowe. Wypośrodkujcie oczekiwania i możliwości, tak aby zarówno ten stojący najlepiej jak i najgorzej finansowo mógł sobie na ten wyjazd pozwolić.

 

5. I teraz chyba najtrudniejsze: termin. Wiemy jak wygląda rzeczywistość każdego z nas. Ustalenie terminu, który wszystkim będzie odpowiadał może być prawdziwym wyzwaniem. Ale, ale… nie poddawajcie się. To challenge jak każdy inny.

Rada dla panów w związkach: Dla świętego spokoju radzę, aby partnerce przed wyjazdem nakreślić jaki jest plan wyjazdu, dokąd jedziecie, którędy, gdzie będziecie nocować itd. Jak sprawny szermierz: zaskocz przeciwnika i wyprzedź jego ruch. Więcej informacji na początku oszczędzi meczące pytania potem, w trakcie wyjazdu lub – co gorsza – pretensji i fochów po powrocie.

Kontakt z bazą musi być, ale rozsądny

 

Z bazą, czyli z (zakreśl właściwą opcję):

 

a) troskliwą i kochającą żoną, która będąc w domu i ogarniając codzienność cieszy się, że jej partner się dobrze bawi

b) super-wyrozumiałą kobietą, która korzystając z okazji, że chłopa nie ma pojechała wychillować z koleżankami

c) sfochowaną partnerką, która cały czas nie może pojąć dlaczego męża nie ma w domu

d) inne

 

Rozsądek podpowiada, aby raz na jakiś czas poinformować bliską osobę gdzie jestem i co robię. Stąd w zwyczaju mam, aby rano i wieczorem skontaktować się z Martą, dać znać co u mnie i jakie mam plany na kolejny dzień. I to wszystko… w ciągu dnia skupiam się na sobie. Wyrwałem się z domu po to, aby z tego korzystać, a nie wisieć na telefonie. Nagadam się jak wrócę. Śmiać mi się chce, bo podczas takich męskich wyjazdów często wychodzi szydło z worka. Kumple fi-fa-ra-fa, wszyscy testosteron pełną gębą, a tutaj raptem wychodzi, kto tak naprawdę nosi spodnie w związku. Rekordzista musiał się meldować średnio co dwie godziny…:)

 

Dlaczego warto?


To jest zbawienny reset dla mężczyzny. Formuła tego wyjazdu najczęściej wymusza aktywność fizyczną w różnej postaci. Pot i realne zmęczenie daje dużo radochy. Przebywanie wśród kumpli daje jej jeszcze więcej. Połączenie tych dwóch czynników to mieszanka wybuchowa, prawdziwa kumulacja. 2-3 dni wystarczą, aby naładować się pozytywną energią, zmienić trochę perspektywę na świat i odpocząć od codzienności. Mancation w moim wykonaniu znajdziecie wkrótce w Storytellingu.

 Surfing

Mancation – nie wiesz, że to robisz?

 

Nowe terminy i określenia językowe pojawiają się z zawrotną prędkością. Nie sposób być z wszystkimi na bieżąco. Okazuje się, że coś co robię od dłuższego czasu ma swoją nazwę, o której zupełnie nie wiedziałem. Czy to coś zmienia w moim życiu? No nie. Prawdziwi kumple są dla mnie ważni. Prawda jest jednak taka, że kiedyś o wiele łatwiej było się skrzyknąć i coś spontanicznie razem zrobić. Bez tej całej organizacji i planowania. Teraz jak większość z nas ma rodziny, obowiązki i kredyty, czasu jest mniej i trudniej jest się wbić z sensownym terminem. Ludzie się też zmieniają. Z niektórymi już nie jest po drodze, ale za to pojawiają się nowi. Grunt to odnaleźć się w tym wszystkim i nie zwariować.

 

Szczęściarze, którzy mają swoją wierną i zgraną ekipę. Z takimi to tylko konie kraść.

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podziel się nim ze znajomymi w mediach społecznościowych!

Podobał Ci się ten wpis?

Dołącz do nas, a jako pierwszy otrzymasz powiadomienia o nowych wpisach, ale też darmowe i wyjątkowe materiały. Zapisz się i dołącz do fanów wolności podróżowania.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Camping to nie tylko namiot czy przyczepa. To już dawno nie śpiwór i menażka. Camping to wolność, bliskość natury i aktywny styl życia. Camping to życiowa ciekawość, to otwartość na ludzi i świat, to gotowość na przygody. Hello life! Hello Camping! Welcome to our world!

Koncept narodził się w naszych głowach ©, a technologicznie obsługuje Empressia

Polub nasz fanpage