Porady

dodane przez: Łukasz

Data dodania: 27.06.2017

Kleszcz może skutecznie zepsuć nam urlop. Na campingu mamy odpoczywać, a nie myśleć o pajęczakach. A co jeśli go spotkasz? Wówczas nawet jak poczęstujesz go ulubionym alkoholem, natłuścisz prawdziwym masłem lub zepsujesz humor krążkiem cebuli i tak powie ci: To Ty się odczep, ja nie mam zamiaru.

A przecież pozbycie się kleszcza nie jest trudne. Sprawne palce, lśniąca penseta lub dostępna w aptece specjalna pompka wspierają nas w tym pojedynku. Należy tylko pamiętać by złapać gościa tuż przy skórze. Lekko łukowatym ruchem wyciągasz takiego delikwenta i po sprawie. A co jeśli głowa kleszcza pozostanie w naszym ciele? Zasadniczo nic. Pozostawiona sama sobie tj. bez tułowia, jest bezużyteczna. Nie działa. A Ty nie martwisz się więcej. Z drugiej strony nawet mały fragment może doprowadzić do stanu zapalnego lub zakażenia. Tak czy inaczej jeśli dacie radę, usuwajcie gnojka w całości. To najpewniejszy sposób. 

 

Ważny jest czas

 

Co jeśli o jego podróży na gapę na swoim ciele dowiesz się zbyt późno? Zasadniczo dopiero po mniej więcej 12-13 godzinach jego zła sława daje się we znaki. W praktyce oznacza to zwiększone prawdopodobieństwo zarażenia się boreliozą, kleszczowym zapaleniem mózgu, bartonellozą, babeszjozą, tularemią lub innym mało fajnie brzmiącym paskudztwem.

Kleszcz najczęściej wybiera dobrze ukrwione, milutkie i cieplutkie miejsca: pępek, pod kolanami, w pachwinach, pod pachami, na karku, w zgięciach łokci czy na podudziach. To tam najpierw go szukaj.

Co zatem zrobić by chronić się przed tymi pajęczakami? Poniżej podrzucamy kilka porad, które obalają powszechnie panujące mity - dla pewności skonsultowaliśmy je jeszcze z zaprzyjaźnionym lekarzem weterynarii i internistą.

 

#1 Kleszcza trzeba wykręcać

 

NIE. Nie ma kształtu śruby więc po co? Mylą się ci, którzy głoszą, że technika gwintowania, kręcenia czy nakręcania zegarka jest słuszną. Powodzenie zapewnia złapanie kleszcza najbliżej skóry jak się da - do tego celu radzimy nałożyć jednorazową rękawiczkę - i ruchem prostym lub delikatnie łukowatym, niczym kształt księżyca, wyciągnąć go. Voilà!

 

#2 Kleszcz atakuje tylko latem

 

NIE. Jak wytrawny sportowiec start sezonu kleszcz rozpoczyna już w marcu. Z każdym kolejnym dniem jego forma jest coraz lepsza. Szczyt umiejętności wdrapywania i czepiania się swojej ofiary osiąga wiosną (maj-czerwiec) i jesienią (wrzesień-październik). Co ciekawe - letnie upały usypiają jego aktywność, a przy temperaturze poniżej 3-4 stopni Celsjusza idzie spać. Zapadając w letarg czeka, aż zrobi się cieplej, by ponownie ujawnić się światu.  

 

#3 Kleszcza przyciąga wyłącznie biel 

 

NIE. Bo ślepota już dawno je dopadła. I dobrze im tak, choć… pocieszenie to marne, gdyż węch mają znakomity. W związku z tym, że nasze ciała wydzielają zapachy (kwas mlekowy zawarty w pocie), a my dodatkowo pomagamy im nieco wylewając na siebie mililitry intensywnych perfum oraz smarując się oliwkami, olejkami i innymi -ami. Wydychany przez nas dwutlenek węgla też je nęci – a tak się składa, że oddychać musimy. Ot taki banał. Stąd moja rada: ogranicz do minimum to na co masz wpływ. Dla campingowych modniś i modnisiów są też dobre wieści: możecie ubierać się jak chcecie.

Co jest objawem boreliozy? To tzw. rumień wędrujący. Jest to zaczerwienie na skórze, średnicy ok. 4-6 cm z widocznym przejaśnieniem w centrum. Najczęściej pojawia się po 5 do 55 dni od ugryzienia.

 #4 Kleszcz na 100% cię zarazi

 

NIE. Panika to najgorszy doradca. Więc opanuj nerwy i myśl pozytywnie. W zasadzie te małe pajęczaki hołdują zasadą healthy and fit. Co w praktyce oznacza, że większość jest zdrowa i nie zaraża. Ryzyko zarażenia wzrasta wprost proporcjonalnie do wzrostu ich populacji na określonym terenie. A więc jeśli wybieracie się na camping, warto sprawdzić co „w trawie piszczy”. W mediach dostępne są liczne opracowania np. sezonowe mapy ryzyka czy historyczne dane dotyczące występowania populacji w danych regionach. Można też zadzwonić do lokalnej stacji sanitarno-epidemiologicznej i zasięgnąć porady fachowców. Złą sławą okryte są niestety województwa podlaskie, warmińsko-mazurskie i mazowieckie.

 

 #5 Kleszcz podda się tylko babcinym sposobom

 

NIE. To bujda stara jak babcine sposoby. Natłuść go mówili, polej oliwą radzili, nakarm 82% masełkiem podpowiadali… I co? Guzik. Brak efektów. No nie, może są, ale nie te, których oczekujemy. A wszystko za sprawą jego otworów oddechowych, które właśnie zatkaliśmy. Konsekwencją takiego działania jest znany wszystkim, którzy przegięli z alkoholem, haft. Zgrabniej mówiąc - nasz kumpel kleszcz zwymiotował właśnie tyćkę świństw wprost do naszego ciała. Stąd prosta droga do zakażenia.

 

#6 Kleszcz poinformuje mnie o ukłuciu

 

NIE. No właśnie NIE. Zapewne nawet nie drgniesz. A to za sprawą śliny z domieszką środka przeciwbólowego. Kleszcz funduje Ci takie miejscowe znieczulenie w gratisie nawet na 10 dni. W związku z tym nie ważne czy wybierasz camping feeling na ogródku działkowym, w lesie lub łące. Ważne abyś każdorazowo po powrocie do domu, namiotu, kampera, busa lub przyczepy obejrzał się bardzo, bardzo dokładnie. Im szybciej go dostrzeżesz, tym lepiej.

 

#7 Kleszcz nie atakuje zwierząt

 

NIE. Wręcz przeciwnie, on je uwielbia. Najchętniej wybiera psy. To one zapewniają mu darmową podróż do miast. Ich sierść jest przecież milutka, dobrze ukrwiona i cieplutka. Nieprawdą jest więc, że kleszcza nie spotkasz na poznańskiej Cytadeli, w warszawskich Łazienkach czy Parku Oliwskim w Gdańsku. Tam też należy uważać. Cóż począć. Takie mamy czasy, taki mamy klimat...

 

#8 Kleszcza nie można nie zauważyć

 

NIE. Otóż można. No chyba, że macie sokoli wzrok lub oglądacie się pod lupką bądź mikroskopem. Tylko przy spełnieniu tych warunków dostrzeglibyście tzw. nimfy czyli stadium rozwojowe kleszczy. Choć i to nie daje pewności, bo jak pokazują badania, blisko 60-70% zaatakowanych ludzi nie pamięta, aby kiedykolwiek „dziabnął” ich ten pajęczak. Zasadniczo kleszcz ma ok. 4-5 milimetrów długości, co odpowiada wielkości ziarnka maku lub małej główki od szpilki. Bądź więc czujny.

 

Osobiście uważam, że najlepszym doradcą jest odrzucenie brawury i zdrowy rozsądek. Nie pchaj się w miejsca niebezpieczne, stosuj podstawowe zasady prewencji i nie panikuj. Każdorazowo oglądaj swoje ciało, a jak masz wątpliwości lub obawy zawsze konsultuj to z lekarzem lub specjalistą…

 

 

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podziel się nim ze znajomymi w mediach społecznościowych!

Podobał Ci się ten wpis?

Dołącz do nas, a jako pierwszy otrzymasz powiadomienia o nowych wpisach, ale też darmowe i wyjątkowe materiały. Zapisz się i dołącz do fanów wolności podróżowania.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Camping to nie tylko namiot czy przyczepa. To już dawno nie śpiwór i menażka. Camping to wolność, bliskość natury i aktywny styl życia. Camping to życiowa ciekawość, to otwartość na ludzi i świat, to gotowość na przygody. Hello life! Hello Camping! Welcome to our world!

Koncept narodził się w naszych głowach ©, a technologicznie obsługuje Empressia

Polub nasz fanpage